Pokaz filmu Angeliki Markul Marella

Strona główna » Wydarzenia Dodano: 2023-09-25

Angelika Markul

Marella

28.09–30.09.2023

Bar Rascal, Moliera 6

+48 661 918 814

s.gawlowski@leto.pl

 

Czas snu

Z odległej, już nawet nie ptasiej, raczej jakiejś kosmicznej perspektywy, oglądamy fragment powierzchni Ziemi. Ogólny widok ukazuje brzeg morza z rozmieszczonymi regularnie strefami lądu, piaszczystej plaży i oceanu z wirującymi falami spienionej wody. Na pierwszy rzut oka można by uznać ten obraz za abstrakcyjny, ze względu na rytmiczną kompozycję kształtów, wyrafinowanie zestawień kolorystycznych. Cały film Marella operuje tą ambiwalencją — precyzyjna estetyka obrazu co chwilę okazuje się być rejestracją faktycznego krajobrazu, który z racji kolorystycznego wysmakowania wydaje się nierealistyczny. Jeszcze bardziej zaskakują niespodziewane zbliżenia na kształty, w których rozpoznawalne są odciski kończyn zwierząt.

Na sfilmowanym wybrzeżu z okolic australijskiego Broome znajdują się tropy potencjalnie najbardziej zróżnicowanej ichnofauny na świecie. Ślady rozrzucone są na obszarze o długości 100 kilometrów i utrwalone w piaskowcu z okresu dolnej kredy (100,5-145 milionów lat temu). Artystka skupia się najchętniej na tropach trójpalczastych stóp, wśród których te mniejsze sklasyfikowano jako ichnogatunek Megalosauropus broomensis (stopa wielkiej jaszczurki z Broome). Paleontologia jest tu jednak tylko punktem wyjścia, pozwalającym skonstruować wehikuł, za pomocą którego można dotrzeć do zamierzchłych czasów.

Podobną funkcję ma również mitologia, choć ta otwiera ruch metaforyzacji. W tytule filmu zawarte jest odniesienie do aborygeńskiego mitu. Marella, inaczej Marala, to nazwa Człowieka Emu — przez australijskie plemię Gooralabooloo uważanego za stwórcę ich krainy w Czasie snu. Dla wszystkich plemion aborygeńskich Sen lub Czas snu to okres, w którym został stworzony świat i nadane zasady, w którym są przodkowie, z którego wszystko się wyłania i do którego wszystko wraca. Jest to rodzaj transcendentnej sfery, znajdującej się w pozaczasowej przeszłości, można się z nią jednak obecnie połączyć i ostatecznie do niej powrócić w przyszłości. Czas snu nie jest zatem bezpowrotnie minioną przeszłością, jak to się pojmuje w naszej kulturze, opartej na linearnym rozumieniu czasu.

W obrys Człowieka Emu układają się gwiazdy Drogi Mlecznej widzianej z południowej półkuli. Perspektywa przyjęta w filmie jest zatem jego punktem widzenia. Marella patrzy na szlak wytyczony śladami swoich trójpalczastych stóp. Film przenosi nas w sferę Czasu snu — tam, gdzie spotyka się ziemia, woda, niebo i kosmos. Aborygeński mit zostaje przetłumaczony na dostępne nam doświadczenie. Artystka otwiera dla widzów inną czasowość, nieznany wymiar czasu. Przeszłość, podobnie jak w micie, nie jest tu czymś minionym, dzięki sztuce można ją spotkać w doświadczeniu estetycznym.

fragment tekstu Wehikuły czasu Jarosława Lubiaka

Źródło: leto.pl